„Człowiek to rzeczownik, a rzeczownikiem rządzą przypadki.”

Ciąża i dolegliwości z nią związane.

2013-10-22 11:38:29, komentarzy: 8

Ostatnio mam coraz większą potrzebę pisania. Może to przez to, że jestem w ciąży i boję się, że coś mi umknie, o czymś zapomnę... Tak właśnie - jestem w ciąży i w okolicach maja będę mieć dziecko.

Z jednej strony planowaliśmy dziecko, dużo o tym rozmawialiśmy i mówiliśmy, że może za rok, za dwa. Aż tu jak grom z jasnego nieba w piątek trzynastego wyszło dwie kreski na teście. Druga była tak blada, że ledwo ją zauważyłam! Ale badania krwi rozwiązały wszelkie wątpliwości - jestem w ciąży.

Cóż - z początku nie byłam zachwycona. Dziecko miało być za rok, za dwa - choć teraz myślę, że nic by to nie zmieniło - ja po prostu bałam się zostać matką i dlatego tak strasznie przeżywałam. Zaczęłam histeryzować, że będę musiała urodzić a ja taka mała i chuda jestem i jak ja to zrobię? Tłumaczyłam sobie, że tyle kobiet na świecie dało radę to i ja dam radę. Gadałam na głos taki monolog a mąż nie mówił nic :P Po chwili dotarło do mnie, że skoro jestem w ciąży to nie mogę się tak denerwować, więc poszłam pod prysznic się rozluźnić. Po powrocie już byłam dużo spokojniejsza i zapytałam się męża czy mogę rodzić prywatnie. Powiedział, że tak, więc ok - już byłam całkiem spokojna :P
Studia tak mi zryły psychikę, że bałam się rodzić w jakimś szpitalu, gdzie kobieta nie ma wyboru pozycji w której chce rodzić i każdej tną krocze.
Teraz trochę zmieniłam zdanie na temat szpitala i nie będę rodzić w prywatnym, a państwowym, ale o wyższym standardzie. W ogóle to chciałam rodzić w domu, ale nie mam domu, więc odpada :P Może z drugim dzieckiem się uda. Podobno w szpitalu też można mieć piękny poród. Zobaczymy. Zastanawiam się nad doulą, bo mąż absolutnie nie chce być przy porodzie, a ja boję się tam zostać sama. Do maja mam jeszcze czas nad tym pomyśleć.

W ciążę zaszłam w 25 dniu cyklu. Stąd też nasze zaskoczenie - dopiero niedawno dowiedziałam się, że zdarza się czasem późna owulacja. Pierwszy objaw, że coś jest nie tak zauważyłam już po kilku dniach - nie przetłuszczały mi się włosy tak jak zwykle przed okresem. Naturalnie okresu też nie było, ale to był wrzesień - miesiąc poprawek - myślałam, że okresu nie mam ze stresu. Po jakimś tygodniu od spodziewanej miesiączki zrobiłam test ciążowy - wyszedł negatywny, więc dalej czekałam na okres. Przez kilka dni wciąż nic się nie działo to go powtórzyłam i znów wyszedł negatywny. Niecałe dwa tygodnie od spodziewanej miesiączki zaczął boleć mnie brzuch identycznie jak na okres. Więc myślałam, że zaraz będę mieć okres a tu nic. Po około dwóch dniach pobolewania brzucha miałam małe jednorazowe plamienie i myślałam, że okres się zaczął, ale nic więcej się nie działo. Następnego dnia znów zrobiłam test ciążowy bo plamienie wyglądało na implementację zarodka i tym razem test wyszedł pozytywny.


Wniosek jest taki, że testy ciążowe są gówno warte. Na każdym jest napisane, że wynik pozytywny wyjdzie w dniu spodziewanej miesiączki a mi wyszedł dopiero 14 dni od dnia spodziewanej miesiączki mimo, że robiłam ich wszystkich cztery. A po tych 14 dniach linia była tak blada, że jakbym się pod lampą dobrze nie przyjrzała to też bym tego nie zauważyła.

Potem było badanie krwi. Dni gorsze i lepsze. Raz się cieszyłam, raz byłam bliska depresji. Brzuch na początku bolał mnie non stop. Spałam ze zgiętymi nogami, żeby rozluźnić brzuch. Potem się przeziębiłam i to było najgorsze przeziębienie w moim życiu - w ciąży nie można brać praktycznie żadnych leków. Tylko w kółko czosnek i syrop z cebuli. Ale może i dobrze, że przeszłam to przeziębienie, bo tak mnie wymęczyło, że przestałam bać się bólu porodowego.


Obecnie mam straszne mdłości, wymiotuje średnio raz dziennie, czasem raz na dwa dni, nie jestem w stanie wejść w sklepie do działu mięsnego i warzywnego, otworzyć w domu lodówki, czy jeździć autobusami z innymi ludźmi - bo każda z tych sytuacji może skończyć się rzyganiem w miejscu publicznym. Przez jakiś czas też strasznie śmierdział mi mąż. Musiałam do rodziców pojechać, bo co nie podszedł do mnie to mało nie zwymiotowałam. Po powrocie od rodziców przeszło i nawet czasem uprawiamy seks. Wcześniej nie było o tym mowy, bo raz, że jego zapach, a dwa wystarczyło, że źle się ułozyłam i zaraz nachodziły mnie mdłości i jakakolwiek ochota na seks przemijała wraz z klęczeniem nad toaletą.

Tak więc nie mam pojęcia dlaczego wcześniej uważałam, że kobiety w ciąży czują się dobrze. Może to przez ten słynny stan błogosławiony. Na studiach tyle się uczyłam, ale zwykle o porodach i ćwiczeniu mięśni kegla. Nikt mi tam nie powiedział, że kobiecie w ciąży wszystko śmierdzi, non stop jest jej niedobrze (bo niby tylko poranne mdłości!!! a tu się okazuje, że to tylko taka nazwa i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością) czy, że może boleć ją brzuch.

A mój mąż mówi, że od razu po pierwszym zrobimy drugie dziecko! O nie. Nie ma mowy. Już mu mówię, żeby nowej żony zaczął sobie szukać...

Ale pierwszy trymestr kończy się za 3 tygodnie i ponoć wtedy właśnie wejdę w ten słynny stan błogosławiony i będę czuć się świetnie. Może wtedy bardziej pozytywnie będę do tego wszystkiego nastawiona, bo z tymi mdłościami nie da się normalnie funkcjonować...

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • sunny 21:41, 22 października 2013

    Mnie akurat wymioty ominęły z czego jestem 'dumna' za to mdłości... ech strasznie uciążliwe... także współczuję... teraz oprócz rosnącego brzucha i za małych ubrań to w ogóle nie odczuwam bycia w ciąży, jedynie malutką która gimnastykuje się od czasu do czasu w brzuchu - przynajmniej mam towarzystwo :) Na pewno Ci miną prędzej czy później te mdłości i zapachy, bo ja również na początku byłam wrażliwa i zarazem uczulona na lodówkę ;/ co do testów to mój chyba był 100% bo w dniu spodziewanej miesiączki były 2 kreski - fakt jedna jaśniejsza, ale następnego dnia z rana już normalnie widoczna. majówka - zawsze marzyłam żeby rodzić w maju :) co do rodzenia to ja rozważam prywatną położna i z tego co słyszałam całkowicie inne podejście do pacjentki, dlatego myślę, że warto. zdróweczka!

    Odpowiedz
  • Cariewna 14:16, 29 października 2013

    Poniekąd te testy może i faktycznie są bardzo wrażliwe, ale w typowej ciąży. Ja zaszłam w ciąże w 25 dniu cyklu. Mimo, że całe życie miałam miesiączki bardzo regularne, więc pierwszy test robiłam tak na prawdę tydzień po zapłodnieniu. Nic dziwnego, że nic tam nie wyszło :P Nie wiem czy uda mi się urodzić w maju, bo już mam dwie daty porodu - jedna z usg i jedna z ostatniej miesiączki i różnica między nimi jest aż dwa tyg :P więc od kwietnia już będę czekać ;)
    Też będę mieć prywatną położną, bo Marcin nie chce być przy porodzie a i nikogo więcej nie mam w Warszawie, więc chyba to najlepsze rozwiązanie ;)

    Odpowiedz
  • Rivulet 10:32, 28 października 2013

    Ja w pierwszej ciąży też się bałam - jak urodzę, jak to będzie po urodzeniu dziecka, czy będę je kochać, czy dam radę. Teraz widzę, że strach był niepotrzebny i wszystko jakoś przyszło samo. A urodzenie dziecka zmieniło moje życie totalnie, ale ku mojemu zdziwieniu na lepsze :) Także spokojnie, dasz radę, a to czy jesteś chuda czy gruba nie ma znaczenia :P
    Co do rodzenia to spokojnie można w szpitalu, trzeba tylko się upewnić, jakie są warunki i popytać. Ja rodziłam w państwowym bez żadnych udogodnień, ale mogłam sama wybierać pozycję itp, a to w sumie najważniejsze. Musisz się dowiedzieć,czy nie każą Ci leżeć. No i w sumie w momencie rodzenia to, czy ktoś jest przy Tobie nie ma dużego znaczenia, bo jesteś skoncentrowana tylko na rodzeniu :)
    Mdłości w 1 trymestrze mam zawsze non stop, także znam ból, u mnie dopiero niedawno zaczęły mijać, choć samopoczucie i tak jest średnie. Cóż, będę śmigać jak urodzę, na razie polegiwanko :P
    W drugie dziecko warto zainwestować, choć może nie od razu po porodzie, jak mąż taki mądry,to niech sam zajdzie w ciążę i rodzi :P Ale mimo wszystko chyba nie ma lepszego prezentu dla dziecka od rodzeństwa, zwłaszcza jeśli różnica wieku jest nie większa niż 3 lata.
    Trzymaj się tam i nie martw, koniec 1 trymestru już blisko ;)

    Odpowiedz
  • Cariewna 14:20, 29 października 2013

    Od tego zaczęłam szukając szpitalu - czy nie każą mi leżeć. W Warszawie wybór jest ogromny, ale jak poczytałam o szpitalach w mojej rodzinnej miejscowości to strasznie mi szkoda tych kobiet, które nie mogą sobie pozwolić na ludzki poród w większej miejscowości :(

    O tak ciągle czekam na koniec mdłości :/ Nie wiem jak dajesz radę jeszcze się dziećmi zajmować z tymi mdłościami. Gdyby mąż mnie nie karmił chyba cały dzień nic bym nie jadła oprócz jabłek i bananów... bo zrobienie czegokolwiek do jedzenia graniczy u mnie z cudem...

    Odpowiedz
  • li-ttle 11:30, 28 października 2013

    Na początku to gratuluję :) Może i ciąza nieplanowana, ale jestem pewna że dacie sobie rade i będziecie świetnymi rodzicami:)
    Co do mdłości i ogólnego samopoczucia nie wypowiem się bo nie mam bladego pojęcia jak to jest być w ciąży, ale faktycznie mówi się, że 2 trymestr jest zbawienny ;) Tak wiec już niedługo. Ja sama planuje ciąże "za kilka lat".. ale planować sobie można.. Czasami mam wrażenie, że jeśli nie zajdę w nieplanowaną ciąże to chyba nigdy nie odważe się na słowa " starajmy się o dziecko" :) Ale może dojrzeję do takiej decyzji..? mam nadzieje :)
    Wiem że D. by chciał, zresztą jestem pewna że byłby swietnym ojcem, (chyba nawet lepszym niż ja matką ;D ) ale jednak nie czuję jeszcze tego. Tak więc zdrówka dla Was i jak najmniej dolegliwości :) Daj znac co u Was :)

    li-ttle

    Odpowiedz
  • Cariewna 14:24, 29 października 2013

    Jestem pewna, że ja sama z siebie nie zdecydowałabym się. I w zasadzie to i tak dla mnie swojego rodzaju cud, bo zajść w ciąże na 5 dni przed okresem? :P Równo musiało mi się wszystko poprzestawiać, żebym zaszła w ciąże, bo normalnie się bardzo pilnuję.

    Trochę możesz się tu teraz nudzić, bo pewnie tylko o ciąży będę pisać ;)
    U nas - wszystko w porządku. Może i coś się dzieje mniej lub bardziej ciekawego - ale zeszło to trochę na drugi plan. Fakt mąż o mnie dba. Gotuje mi - bo z takimi mdłościami nawet otworzenie lodówki to wyczyn i znosi to moje nieróbstwo bardzo cierpliwie. Choć czasem też ma dość :P

    Odpowiedz
  • Marta 11:51, 4 listopada 2013

    Kochana każda baba inaczej to przechodzi. Moja mama nie miała żadnych mdłości, za to moja bratowa tylko rano. Więc bywa różnie. ;)

    Odpowiedz
  • pacjentka 15:12, 24 listopada 2013

    gratuluję!!!! :D :D :D
    mimo że nieplanowane, na pewno będziecie dobrymi rodzicami!

    Odpowiedz
Rocznik '89
Fizjoterapeutka/Masażystka

W rolach głównych:
Mąż Martin
Synek Mimi
Kalendarzyk ciąży:

  • Michał
  • 13 września 2013 - Test ciążowy pokazał dwie kreski.
  • 13 grudnia 2013 - Pierwsze wyczuwalne ruchy dziecka (17 tc.)
  • 15 stycznia 2014 - Dowiedzieliśmy się, że to chłopiec!
  • 30 maja 2014 - urodził się Michaś

  • Drugie dziecko
  • 26 kwietnia 2016 - Test ciążowy pokazał dwie kreski
Własna strona www za darmo - sprawdź