„Człowiek to rzeczownik, a rzeczownikiem rządzą przypadki.”

Powinien mieć na imię Feliks, co znaczy - Szczęściarz.

2014-06-08 18:02:50, komentarzy: 12

 

Najpierw chciałam opisać tutaj cały poród, ale potem komputer się popsuł i cały szkic szlag trafił. Może to i lepiej. Nie wiem czy jest choć cień szansy, że kiedykolwiek zapomnę jak mój poród wyglądał, a po co straszyć innych? Po krótce mogę napisać, że chciałam rodzić bardzo naturalnie, bez żadnych wspomagaczy, a stanęło na tym, że miałam rozkurczający zastrzyk w pupę, żel na rozwarcie szyjki macicy, oksytocynę, przebite wody płodowy, cztery znieczulenia (po 13 i 16 godzinie porodu oraz do nacięcia i szycia krocza) i w końcu poród zakończony zabigeowo przy użyciu kleszczy położnicych.

 

Wszystko to miało miejsce 30 maja.

 

Cały poród trwał około 21 godzin. Już w połowie miałam dość i za nic nie rozumiem jak mogło do tego wszyskiego dojść w XXI wieku... Wybrałam jeden z najlepszych szpiali w Polsce i ufałam bardzo personelowi tam pracującemu a mimo to doprowadzili do niedotlenienia mojego dziecka - czyli czegoś czego bałam się najbardziej. Cała ciąża przebiegała książkowo i tylko poród - jakiś głupi poród być może spieprzył zdrowie mojego dziecka. W ciąży nie chciałam słuchać koleżanek, które mówiły, żeby wziąć kredyt i rodzić przez cesarkę prywatnie. A dlaczego? Głównie dlatego, że po cesarce dłużej dochodzi się do siebie, że to poważna operacja. A gdzie w tym wszystkim dziecko?! Jak mogłam postąpić tak lekkomyślnie?! Nie wiem czy kiedykolwiek sobie to daruje, że moje maleństwo może nie rozwijać się przeze mnie prawidłowo. Próbowałam go rodzić, ale nie dałam rady i wtedy powinna paść decyzja o cesarce, której nie było. Kazali mi rodzić i rodzić! Ciągle byłam podpięta z jednej strony pod ktg z drugiej pod oksytocynę i uważali, że piewszy poród musi tak wyglądać. Byłam wykończona a ból nie miał końca. Kiedy usłyszałam o kleszczach odetchnęłam z ulgą, ale nie miałam pojęcia, że ma to związek z zanikiem tętna u dziecka. Męża wyprosiłam już przy partych, bo rwał sobie włosy z głowy a teraz mówi, że mój krzyk przy wyciąganiu dziecka kleszczami słyszeć musiał cały szpital i że nigdy tego krzyku nie zapomni. 

 

Ale ja nie o bólu. Ja dla takiego Michałka i osiem takich porodów bym zniosła. Chodzi mi tylko o to, żeby był zdrowy. Po wyciągnięciu go położyli mi go na brzuchu na dosłownie 2 sekudny i zabrali. Wydawał mi się ogromny. Nie usłyszałam niczego w stylu : Gratulacje, to chłopiec! Zamiast tego usłyszałam "Patrzcie na pępowinę". Okazało się, że przyczyną niedotlenienia był węzeł prawdziwy. Najnormalniejsza w świecie pętla na pępowinie, którą dziecko musiało zrobić gdzieś w połowie ciąży. Powiedzieli mi, że to na prawdę wielkie szczęście, że dożył porodu, bo zwykle takie sytuacje kończą się tragicznie.

 

W amoku gadałam, żeby mąż był z dzieckiem i że chcielimśmy pobrać komórki macierzyste. Komórki poszły w odstawkę, bo trzeba było ratować i mnie i dziecko. Musiałam raz dwa urodzić łożysko bo mocno krwawiłam, ale to poszło dość gładko i mogli zacząć mnie zszywać. Ze względu na mocne krwawienie nie mogli czekać 10 minut, aż znieczulenie zacznie działać, więc zaczęli szyć po jakiś 3 minutrach. Szczerze powiedziawszy po tym wszystkim było mi już wszystko jedno. Założyli mi ponad 30 szwów. Nie tylko na zewnątrz na skórze ale i wewnątrz. Podczas szycia przyleciała pediatra i gadała coś o jakiś szczepieniach - wysłałam ją do męża. 

 

Dziecko zaraz po porodzie dostało tylko 5 punktów w skali Apgar. I to jest przyczyna moich trosk i łez. Potem było 7 punktów i 8, 8. Przez 14 h był na patologii noworodków pod lampami. Ciężko mi było zasnąć na sali, gdzie każda kobieta miała obok łóżka dziecko a ja nie. Zastanawiałam się co sobie myślą - może, że urodziłam martwe dziecko i trzeba mi współczuć? Na noc dostałam czopek przeciwbólowy i naćpana tymi wszystkimi znieczuleniami poszłam spać.

 

Dalej kiedy myślę o tym co to biedne dziecko musiało przeżyć zbiera mi się na płacz. Zacisnęło mu się na główce jakieś zimne żelastwo i wyciągnęło go na ten świat. Michaś ma wzmożony odruch moro i drgawki z którymi wybieramy się do neurologa. Pediatra i fizjoterpauta mówili, że po tak ciężkim porodzie może tak być i że dziecko to potrzbuje dużo więcej czułości i ciepła niż inne dzieci. Najprawdopodobniej przez cały okres jego dorastania będę drżeć o to czy nie wyjdą jakieś nieprawidłowości. Póki co na wszystkich badaniach wychodzi, że rozwija się prawidłowo, ale jestem niemal pewna, że często śni mu się od nowa ten cały koszmar...

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Marta 7:46, 9 czerwca 2014

    Synek będzie na pewno zdrowy. :) Koleżanka urodziła córeczkę z niedotlenieniem mózgu, no tylko z innych powodów. Dziewczynka ma już dwa lata i jest okazem zdrowia. :) Musisz być dobrej myśli.
    Mnie dziwi fakt, że gdy wiedzieli wcześniej, iż masz problem z szyjką macicy, to kazali ci rodzić naturalnie. Wczoraj przeczytałam twój wpis i potem poszukałam, że to jest jedno z wielu wskazań do cesarki. Poza tym, jeśli widać, że kobieta nie może przeć, bo po prostu tego nie czuje to do razu powinni Ci tę cesarkę zrobić. A z tą pępowina. Nie widać było tego na USG? Z resztą o to się spytam na najbliższym swoim USG.
    Ale teraz w miarę możliwości z synkiem wypoczywajcie. Będzie dobrze, bo musi tak być i już. :)
    Pozdrawiam. :*

    Odpowiedz
  • Cariewna 17:07, 13 czerwca 2014

    Podobno na lepszym sprzęci na usg powinno być widać. A już na pewno na usg przepływowym a to miałam robione codziennie po terminie na tych wizytach kontrolnych u nich na izbie.

    Ale wiesz... Może i lepiej że nie wiedziałam o tej pępowinie... Wiesz co robią w takich przypadkach? Każą liczyć ruchy płodu i jakby zanikły jedzie się do szpitala. Przecież ja bym schiza dostała. Bałabym się iść spać, że przegapie, że mały się nie rusza.

    Oj dużo moim zdaniem niedociągnięć... A leżałam na sali poporodowej z dziewczyną co rodziła 10 godzin i mimo, że miała 10 cm rozwarcia i warunki do rodzenia powiedziała, że już nie da rady i zrobili jej cesarkę. A ja? Daj spokój. Chyba wpakowałam się z tą prwatną położną... Widać ona widziała, że dam radę :/ Dzięki Bogu na prawdę o tym wszystkim się zapomina. Od kilku dni już siadam też normalnie. ;)

    Odpowiedz
  • Marta 10:51, 14 czerwca 2014

    No to teraz mam mętlik w głowie. Brać położną czy nie. :/

    Odpowiedz
  • li-ttle 18:47, 11 czerwca 2014

    Jezus Aśka tak strasznie Ci współczuję tego co przeszłaś.... :( Ale w ogóle już nie mówiąc o tej pępowinie, uważajcie ze szczepieniami... :/ Porozmawiajcie o tym z neurologiem, myślę że sam powinien zaproponować ich odroczenie..

    Nie martw sie na zapas, chociaż podejrzewam że przez najbliższe lata będziecie doszukiwać sie i dopatrywać nieprawidłowości, ale nie ma co.. Michałek pokazał że jest silny i dzielny- nawet z tą pętlą na pępowinie dał rade! Zobaczysz że będzie teraz już tylko lepiej, ale fakt faktem, do dzisiaj nie rozumiem dlaczego nie dość że rodziłaś po terminie, to nie zrobili Ci cesarki.. Z drugiej strony może już był w "kanale" czy jak to tam zwą a wtedy to już cesarka odpada.
    Trzymajcie się ciepło i zdrowo :) Zobaczysz że nic złego małemu się nie stało!
    Pozdrawiam :*

    Odpowiedz
  • Cariewna 17:09, 13 czerwca 2014

    Dokładnie - był już bardzo nisko jak zaczęło zanikać mu tętno. Jak schodził to ta pętla się zaciskała. Dzięki Bogu, że chociaż szybko zareagowoli. Kleszcze i to wszystko to działo się w ułamkach sekundy, ale też uważam, że powinni mi zrobić cesarkę... Co prawda ja osoboście wolałabym poród naturalny, ale gdyby mi powiedzieli, że to dla dobra dziecka to sama położyłabym się na stole do cięcia.

    Odpowiedz
  • li-ttle 17:20, 13 czerwca 2014

    Zobaczysz, będzie wszystko dobrze. Całe szczęście tak jak piszesz że zareagowali. Nawet boje się pomyśleć co by było gdyby ta pętelka zacisnęła się trochę wcześniej!
    Kurcze, ale że tego nie zauważyli??... Chyba coraz bardziej boję się mieć kiedykolwiek dziecko jak słyszę o tych porodach. Nawet nie chodzi tu o ból tylko o komplikacje i te cesarki z "łaski" ...

    Na szczęście masz to już za sobą i synek jest z Wami.Trzymam kciuki za wizytę u neurologa :)

    Odpowiedz
  • Rivulet 21:46, 12 czerwca 2014

    :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
    To dla Ciebie i Maluszka! Jestem w szoku po przeczytaniu tego i bardzo współczuję :(( Ja mam swoje traumatyczne wspomnienia ze dwóch pierwszych porodów, ale przy tym to pikuś...
    Najważniejsze, że jesteście już razem, trzymam kciuki za Was i mam nadzieję, że za jakiś czas patrząc na zdrowego Michasia zapomnisz o tych trudnych początkach. Jesteś bardzo dzielna, respect, mój pierwszy poród trwał 5 godzin i byłam wykończona - nie wyobrażam sobie, co Ty przeżyłaś...
    Ściskam mocno :*:*:*:*

    Odpowiedz
  • Cariewna 17:17, 13 czerwca 2014

    Ja już zapomniałam. Nie mam do nikogo żalu o ile moje dziecko będzie zdrowe... Nie mniej na przyszłość postaram się jeszcze lepiej to zaplanować, bo mimo, że wybrałam dobry szpital i miałam prywatną położną to widzisz jak to jest w życiu...
    Ja traumy raczej nie mam, ale jak już mówiłam - na przyszłość to chyba z 1000 zł zamiast na położną prwatną to trzeba wziąć do kieszeni na ewentualną łapówkę na cesarkę, bo inaczej to widzisz. A na sali poporodowej byłam z dziewczną co rodziła 10 h i miała rozwarcie 10 cm i w ogóle a powiedziała, że jest wykończona i że chce cesarkę - i jej zrobili. A ja rodziłam od 1 w nocy i już o 13 byłam wykończona i mówili, że jak na pierwszy poród wszstko jest ok. Od 13 już byłam na znieczuleniu, ale co to zmienia? Mąż w tym czasie pospał, ja nie. Od 13 do 16 trzymało znieczulenie a potem kazali mi wtrzmać pół godziny bez... masakra. Bez znieczulenia jakoś człowiek przyzwyczaja się do bólu a tu nic, nic i nagle po tej okstocynie takie skurcze, że masakra. I co najlepsze gówno dawały. Po pól godzinie męki dostałam drugie znieczulenie i trzymało gdzieś do 19. Po drugim znieczuleniu rozwarcie dopiero dostało kopa i tu już szło z górki. I tyle znieczuleń. O 19 musiałam męża wyprosić bo się nie mógł patrzeć. A o 20.30 pomogli mi kleszczami urodzić małego... :/

    Odpowiedz
  • pacjentka 18:27, 13 czerwca 2014

    straszne przeżycia. w głowie mi się nie mieści,że takie rzeczy się zdarzają,że lekarze mogą być tak nieludzcy,położne tak nieczułe na czyjeś cierpienie,ból. szczerze Ci powiem,że wszystkie te historie porodowe,które słyszałam,bardzo zniechęcają mnie do posiadania dziecka,bo to rozwiązanie to jakaś rzeźnia,masakra. przeraża mnie to niesamowicie. słyszałam może dwie-trzy porodowe historie z uśmiechem mamy w tle. większość to trauma na całe życie.
    mam nadzieję,że Michałek mimo wszystko będzie okazem zdrowia,że nie odbije się to na jego rozwoju i psychice. trzymam też mocno kciuki za Ciebie,jesteś bardzo dzielna,ba,dla mnie jesteś bohaterką,że to przetrwałaś. podziwiam,kłaniam się w pas i przytulam Cię mocno.dużo miłości,zdrówka i radości dla Was :*

    Odpowiedz
  • elle 22:28, 19 czerwca 2014

    Czytałam to wszystko z ciarami i niedowierzaniem.. To straszne, takie porody nie powinny mieć miejsca. Chory kraj, przerażająca znieczulica ;/
    Trzymam kciuki i mocno wierzę, że Michałek będzie się zdrowo rozwijał, na pewno tak będzie! Bądźcie dobrej myśli :) Miłości i ciepła zapewnicie mu na pewno wystarczająco dużo :)
    Życzę Wam teraz dużo zdrowia i spokoju. Trzymajcie się ciepło i szybko zapomnijcie o tym, co się wydarzyło. Najważniejsze w końcu, że jesteście teraz razem :) :*

    Odpowiedz
  • Celt Petrus 11:04, 7 lipca 2014

    O Michasia postaraj się nie martwić tak bardzo :) Wygląda mi na cichego i spokojnego maluszka...na pewno będzie się rozwijać zdrowo...

    Zresztą popatrz na mnie... Ze mną też były kłopoty - jestem wcześniakiem z niedotlenioną częścią mózgu właśnie. A wyrosłem chyba całkiem niezle...

    Proszę nie martw się...i tak już miałaś dosyć nerwów.

    Ściskam mocno Ciebie i Michasia :)

    Odpowiedz
  • Rivulet 21:45, 21 sierpnia 2014

    I jak tam się macie??? Napiszesz coś? :)

    Odpowiedz
Rocznik '89
Fizjoterapeutka/Masażystka

W rolach głównych:
Mąż Martin
Synek Mimi
Kalendarzyk ciąży:

  • Michał
  • 13 września 2013 - Test ciążowy pokazał dwie kreski.
  • 13 grudnia 2013 - Pierwsze wyczuwalne ruchy dziecka (17 tc.)
  • 15 stycznia 2014 - Dowiedzieliśmy się, że to chłopiec!
  • 30 maja 2014 - urodził się Michaś

  • Drugie dziecko
  • 26 kwietnia 2016 - Test ciążowy pokazał dwie kreski
Własna strona www za darmo - sprawdź