„Człowiek to rzeczownik, a rzeczownikiem rządzą przypadki.”

Odpieluchowywanie, odcycanie i jeden siusiak w rodzinie więcej.

2016-09-09 15:21:59, komentarzy: 5

 

Michał polubił się z nocnikiem. W zasadzie to wykorzystałam po prostu fakt, że dzieć ani myśli się ubierać i po kilku mniejszych i większych wpadkach w końcu załapał. Teraz jak ma potrzebę to siada na nocnik i robi swoje. Póki lato i ciepło niech czuje wolność pupy i siusiaka. Niedługo to się jednak skończy i trzeba będzie zacząć się ubierać. Michał raczej nie zdaje sobie z tego sprawy...

 

W raz z wolnością - zaczął się też interesować tym, co ma między nogami. Normalnie nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo, ale nie mogłam na to patrzeć, jak przy karmieniu piersią dotykał sobie siusiaka. Przy karmieniu absolutnie zabraniałam mu takich zabaw, a jak nie docierało to zabierałam pierś. Po pewnym czasie okazało się, że liczba dziennych karmień uległa ogromnemu zmniejszeniu. Prawdopodobnie nie chciał rezygnować z badania swojego ciała i wolał odstawić pierś. Tak też się stało. W nocy odstawił się już jakiś czas temu a dzisiaj będzie już siódma doba jak nie karmię piersią. Mówili że przy odstawianiu piersi dziecko będzie ryczało, że całą noc trzeba będzie nosić, że czeka nas (a tak na prawdę mnie) co najmniej tydzień niewyspania!

Kłamali. Wszyscy kłamali.

Na każde dziecko przyjdzie odpowiedni moment i to się samo rozwiąże. Podobnie jak sprawa samych piersi… Straszyli, że zapalenia, że trzeba będzie odciągać pokarm - nic mi nie jest i niczego z nimi nie robię.

W zasadzie jestem z siebie bardzo dumna. Dziecko odstawione od piersi bez płaczu i traumy, nie korzystające ze smoczka i nie ssące kciuka, a za to korzystające z nocnika.

 

Michał miał ciężki start, ale teraz widzę, że to, że dostawał dużo ciepła (karmienie piersią, noszenie, spanie razem) dało wspaniałe efekty.

 

Z tytułu postu można też wnioskować, że w grudniu urodzi się nam drugi chłopiec.

Czekamy ;)

 

czytaj więcej »

Lipiec. 17 tydzień ciąży i Mimi 25 miesięcy.

2016-07-06 12:08:17, komentarzy: 6

Jak w tytule - jest lipiec, Miki ma 25miesięcy a ja jestem w 17 tygodniu ciąży. Tak jak i w poprzedniej ciąży czuje się fatalnie.... i to by było na tyle. Pozdrawiam i mam nadzieje ze niedługo uda mi sie napisać coś wiecej.

 

Dopisek:

Udało mi się zdobyć laptopa :D Michał śpi, ale sąsiad wierci uparcie, więc nie wiadomo ile moje szczęście potrwa...

W dużym skrócie w tej ciąży wymiotuję mniej - nie mniej około raz na dwa dni zwrócę. Praktycznie za każdym razem jak Michał zrobi kupę... dlatego zaganiam Marcina do zmiany pieluch, ale nie zawsze jest w domu... Ponadto lodówka mi nie straszna, ale strasznie śmierdzi mi łazienka. I pranie!!! Już nie raz i to było powodem moich wymiotów. Mam już trzy różne płyny do płukania i na prawdę nie wiele to daje... Szczęśliwa jestem niezmiernie, że nie śmierdzą mi ludzie a w szczególności mąż :P Tym bardziej, że nasze życie seksualne dawno nie było tak udane jak obecnie ;) 

 

Jeśli chodzi o Michałka to dalej nie mówi. Czasem coś powie jak np "jaja" na kinder niespodzianki, jajka i wszystko o obłym kształcie. Dzisiaj rano powiedział też "lampa". Ale więcej tego nie powtórzył. Wygląda to trochę tak jakby umiał, ale nie chciał i dalej wolał swoje "dedededededeee?". Ponadto uczenie go korzystania z nocnika zakończyło się u nas tym, że dziecko w ogóle przestało sikać i robić kupę - oto co narobiłam przez swoją głupią stanowczość, a przecież wiedziałam, że mam wrażliwe dziecko. W tym momencie powoli wszystko wraca do normy i już wolę jak sika na podłogę niż jak nie sika wcale. 

Michał przechodzi fascynację samochodami, a ostatnio w szczególności monster trackami. Już mu taki kupiłam i czekam z niecierpliwością na przesyłkę. Wszystkie samochody Michałka koniecznie bez baterii i pierduł bo Mimi się z nimi wszystkimi kąpię. Niestety nie każdy to rozumie i czasem dostanie wypasiony samochodzik z którym jest więcej problemów i łez niż zabawy.

A i wiadomość roku - Michał zaczął jeść jak człowiek. Normalnie je. W końcu!!! I to wcina jak szalony wszelkie jajecznice, parówki, obiady - no wszystko. 

I niestety, ale wciąż jest na piersi... próbowałam różnych sposobów, ale nie mogę go odstawić... Chyba już się z tym pogodziłam. Grunt, że ciąża nie zagrożona to mogę karmić spokojnie.

 

Jakieś dwa tygodnie temu dostałam strasznego ataku bólu podbrzusza i pleców. Byłam pewna, że to poronienie, tylko dlaczego nie ma krwi? W szpitalu okazało się, że mam atak kolki nerkowej. Ładne jaja. I do tego w ciąży. Nic mi nie dali w szpitalu. Nawet głupiej no-spy. A że już raz rodziłam - to powiem, że to było dużo gorsze!!! Lekarz mi tylko wyrwał kawałek karteczki i napisał że mam no-spe kupić w aptece i urofuraginum i jeść jak drażetki. Oczywiście chcieli mnie zostawić w szpitalu, ale co ja z Michałem bym zrobiła? To był już wieczór. Prawie noc! Marcin zaraz szedł do pracy. Wróciłam do domu i od razy do wanny. Michał mnie głaskał, pocieszał. Nażarłam się tych leków. I jakoś pomału przeszło... 

czytaj więcej »

Rocznik '89
Fizjoterapeutka/Masażystka

W rolach głównych:
Mąż Martin
Synek Mimi
Kalendarzyk ciąży:

  • Michał
  • 13 września 2013 - Test ciążowy pokazał dwie kreski.
  • 13 grudnia 2013 - Pierwsze wyczuwalne ruchy dziecka (17 tc.)
  • 15 stycznia 2014 - Dowiedzieliśmy się, że to chłopiec!
  • 30 maja 2014 - urodził się Michaś

  • Drugie dziecko
  • 26 kwietnia 2016 - Test ciążowy pokazał dwie kreski
Własna strona www za darmo - sprawdź