„Człowiek to rzeczownik, a rzeczownikiem rządzą przypadki.”

Luty nosi buty.

2016-02-09 14:14:18, komentarzy: 2

W dużym i szybkim skrócie. Dziecku w dwa miesiące urosła noga o dwa rozmiary i buty za 160 zł nosił równy miesiąc. Zimy nie ma, ale niby luty więc kupione zostały nowe buty, ale że już są zimowe przeceny za złotych sześćdziesiąt. 

Ponadto Michał zaczął lubować się w podwieczorkowych ciastkach i ciasteczkach i teraz praktycznie codziennie chcąc nie chcąc muszę coś upiec. Załączyło się też Michałkowe przedspanne marudzeniu typu - jeść, pić, a gdzie piesek?* - jak już leży i prawie śpi... Mistrzostwem był wieczór kiedy najpierw przejechała obok bloku karetka a po kilku minutach przeleciał nisko samolot. Żebym ja się tak szybko umiała zerwać z łóżka jak wtedy synek... ;)

 

* Dalej nie mówi. Karetka to ijuiju, jedzenie to odgłos mlaskania a piesek hauhau. 

 

Ah i okresu dostałam. O wilku mowa chciałoby się powiedzieć. Zaskoczenie duże - bo kompletnie nic nie poczułam. Zero jakiegokolwiek bólu. To jakie miesiączki miałam bolesne przed porodem to aż strach mówić, więc bardzo się ucieszyłam. Już się martwiłam jak tu trzeba będzie przeżyć, albo łyknąc pyralgine jak piersią karmię, ale nie było takiej potrzeby ;) Jedyny szkopuł to fakt, że była bardzo obfita. Na tyle, że żałowałam, że nie mam podkładów poporodowych żeby chociaż noc normalnie przespać w niepoplamionej pościeli. I na trzeci dzień okresu zwaliło mnie z nóg - miałam nawrót anemii spowodowany tak dużym krwawieniem. Dzięki Bogu szybko przeszło, a na przyszłość będę się zaopatrywać w żelazo podczas całego okresu.

 

Zwiastunami okresu był ból sutków podczas karmienia piersią przez tydzień aż do dnia okresu. Ból porównywalny do tego z początków karmienia, więc nie za miły... Ponadto bardzo sucha skóra, aż nakupiłam tyle kremów i balsamów, że teraz nie wiem co z nimi robić ;) A normalnie nie przepadam za balsamami... nie cierpię być "mokra". 

czytaj więcej »

Pierwszy wpis w 2016 roku [Mimi 20 miesięcy]

2016-01-17 14:00:06, komentarzy: 5

Ostatnio mam wrażenie, że wszędzie jest pełno Michała skarpetek. Jeszcze niedawno narzekałam, że nie mam mu co na nogi założyć i nie wiem skąd się tego tyle nabrało. Cud nad cudy.

 

Moje dziecko nie mówi. Do tej pory jakoś się tym nie niepokoiłam dopóki wczoraj nie zaczęłam grzebać po internecie. Jedni straszą autyzmem inni, że niekoniecznie to coś złego nie mniej zalecają różne ćwiczenia. Wstawiaja masę linków i każą dziecku słuchać ich wyrazów ze słuchawkami na uszach. No ja nie wiem czy to tak fajnie już od małego dziecko do słuchawek przyzwyczajać... Zastanowię się nad tym. Wizytę u neurologa rezerwowaliśmy już we wrześniu - nie mniej termin mamy na marzec, więc może przez dwa miesiące zacznie coś mówić, a jak nie to akurat będziemy u lekarza może nam coś powie.

 

W zasadzie to ja swoje dziecko rozumiem. Dużo mówi po swojemu, ale ostatnio to już nawet tata nie mówi. Mama nie mówił nigdy. Nie wygląda mi na dziecko autystyczne, więc póki co nie przeżywam. 

 

I jak to dziecko - ostatnio ciągle choruje. Za każdym razem jak ma katar to świra dostaje. Z jednej strony boję się, że może dostać od tego zapalenia uszu (u dzieci wydzielina spływa do ucha) a z drugiej boję się podawać Nasivin bo to mocny lek. Nic fajnego katar u dziecka, które nie wydmuchuje noska - serio. To jest MASAKRA. I cała noc na rękach. 

 

Ponadto wymyśliłam sobie, że odnowię nam żyrandol i chciałam dziecku zrobić zagłówek do łóżka. Chyba z nudów wali mi w dekiel. Nie wiem już co mam ze sobą robić... Ale potrzebuje takiego hobby którego dziecko mi nie podejdzie i nie zabierze. W zasadzie to czego nie mam w ręku to już leci i też chce stąd wieje nudą jak cholera. Czytam po kilkanaście książek na miesiąc. I tyle z tego wszystkiego pożytku. 

Nawet gotowanie mi się znudziło. Sprzątać też mi się nie chce. Wszystko to w kółko takie same i to samo... Może ja jakąś depresję poporodową złapałam prawie dwa lata po porodzie? 

 

Trochę o drugim dziecku zaczynam myśleć, ale póki co to chyba zostaje strefa marzeń... wciąż nie mam okresu. Mój ginekolog uważą, że póki karmię piersią nie ma szans na drugie dziecko. Może tak ma być i już... Widać kiedy indziej.

czytaj więcej »

Rocznik '89
Fizjoterapeutka/Masażystka

W rolach głównych:
Mąż Martin
Synek Mimi
Kalendarzyk ciąży:

  • Michał
  • 13 września 2013 - Test ciążowy pokazał dwie kreski.
  • 13 grudnia 2013 - Pierwsze wyczuwalne ruchy dziecka (17 tc.)
  • 15 stycznia 2014 - Dowiedzieliśmy się, że to chłopiec!
  • 30 maja 2014 - urodził się Michaś

  • Drugie dziecko
  • 26 kwietnia 2016 - Test ciążowy pokazał dwie kreski
Własna strona www za darmo - sprawdź