„Człowiek to rzeczownik, a rzeczownikiem rządzą przypadki.”

Wyszukiwanie frazy "ii-trymestr"

Niebezpieczeństwa czyhające w zimie na kobietę w ciąży.

2014-01-22 20:00:10

Zawsze sądziłam, że zima to najlepsza pora roku na bycie w ciąży - bo nie widać brzucha, bo ma się swetry, płaszcze, kurtki itp. I nic mnie tak teraz nie wkurza jak fakt, że właśnie tego nie widać. Nikt nie przepuści kobiety w ciąży w tych kurtkach w kolejce w aptece, w sklepie, nikt nie ustąpi miejsca w autobusie, a ostatnio jak wylądowałam na pogotowiu (o tym za chwilę) i w końcu ściągnęłam kurtkę to myślałam, że jakaś stara wredna baba zje mnie wzrokiem, że jestem w ciąży i wręcz obsesyjnie patrzyła czy aby obrączkę mam na palcu. Strach myśleć co by było gdybym nie miała! A czasem zdarza mi się nie nosić. Choćby jak chodzę na basen - to nie biorę, bo jest trochę luźna i mogłabym ją zgubić w basenie.

 

Ale do rzeczy - dlaczego wylądowałam na pogotowiu? 

Też przez zimę!

Miałam do załatwienia kilka rzeczy na mieście - zasrany Urząd Skarbowy do którego i tak muszę wrócić, bo uważali, że PIT-y mam źle uzupełnione, a w biurze rachunkowym mówią mi, że na pewno jest dobrze i żebym poszła jeszcze raz. Dodatkowo też akurat 20 stycznia kończyło mi się tymczasowe zameldowanie na terenie Warszawy a na Szkołę Rodzenia udało nam się wcisnąć od 21 stycznia i żeby taki kurs był bezpłatny - meldunek warszawski był koniecznością. Do tego też na zajęcia potrzebowałam dresów. Na co dzień chodzę w dresach męża, ale bez przesady... Nie muszę tam wyglądać jak prawdziwy wieloryb, więc chciałam kupić coś normalnego. Wszystko to musiałam załatwić w poniedziałek - a ślisko było jak cholera. 

 

Bałam się wyjść na piechotę, a że mąż rano skończył pracę to poprosiłam go, żeby mnie podwiózł. Nie mam pojęcia dlaczego uważałam, że podróżowanie w zimie autem osobowym jest bezpieczniejsze... W każdym razie US i meldunek załatwiłam, wstąpiliśmy do kfc i wracając do domu wyjeżdżaliśmy z drogi podporządkowanej i o ile my się zatrzymaliśmy przed główną ulicą to Pani-W-18-Centymetrowych-Szpilkach za nami już nie i wjechała nam w dupę. 

 

W zasadzie ja wiem, że mogło się skończyć dużo gorzej. Mogła nas walnąć mocniej i pchnęłaby nas na ruchliwą ulicę. Jeśli chodzi o samochód to było nam wszystko jedno - bo i tak jest rozbity odkąd mój mąż w listopadzie miał stłuczkę z dwoma radiowozami - z przodu i z tyłu - nie mniej trochę samochodem szarpnęło, miałam zapięte pasy i postanowiłam, że musimy jechać na pogotowie. Wypisywali jeszcze na parkingu jakieś głupie zeznania - szlag mnie trafiał, że tak długo to trwało a ja nie wiedziałam co się dzieje z moim dzieckiem. Najpierw kilka minut się nie ruszał (a na prawdę rzadko ma takie przerwy w swoim rozrabianiu w brzuchu) a potem jak już zaczął się ruszać to zaczęłam chodzić w kółko - żeby go uspokoić. Skoro ja się wystraszyłam - to on na pewno też. Po spisaniu każdy swojej wersji wypadku Głupia-Pipa-W-Szpilkach pojechała a my musieliśmy zwiedzić najpierw ze dwa szpitale, gdzie nie było żadnego ginekologa, aż w końcu w Klinice Ginekologii przyjęto mnie bez problemu. Zrobiono mi tam dwa USG (waginalne i przez powłoki brzuszne) i okazało się, że tylko najadłam się strachu, bo z dzieckiem, macicą, szyjką macicy i co tam jeszcze jest - jest wszystko w porządku. Nie mniej gdyby coś się działo złego kazali mi wrócić.

 

Dzięki Bogu nic złego się nie działo.

 

Uraz został mi straszny i teraz dopóki nie zamówię adapterów do pasów bezpieczeństwa - chyba do samochodu nie wsiądę. Chodzić po lodzie też się boję, ale tu zawsze można się jeszcze ratować - machać rękami i w ogóle. 

 

Podsumowując: Wcale nie jest fajnie być w ciąży w zimie.

I dodatkowo ciekawostka: Bez względu na to jak przed ciążą myślałyśmy, że będziemy wstydzić się brzuszka ciążowego - zwykle w II trymestrze ciąży kobiety bardzo lubią pokazywać, że są w ciąży i chcą, żeby całe społeczeństwo o tym wiedziało. To podobno sprawka hormonów ;)

czytaj więcej »

Karmienie piersią, wózek dla dziecka i zakupy przez internet.

2014-02-19 11:05:09

Obecnie trwa 27 tydzień ciąży i jest to pierwszy tydzień III trymestru.

 

Boże jak ten czas leci... Lada moment trzeba będzie synka urodzić.

 

Dzięki dolegliwościom ciążowym i szkole rodzenia coraz mniej boję się porodu. Czasem jak coś mi bardzo dokucza, czy to ból nóg, czy nieziemska zgaga, czy ból kręgosłupa to chciałabym żeby już był maj i żeby dziecko już z nami było.

 

Strasznie boję się karmienia piersią. A raczej tego, że nie będę mieć pokarmu a nawet jak będę mieć to że nie będę umiała dziecka nakarmić. Podobno to największy stres kobiet, które są w ciąży po raz pierwszy. Nie mniej do myślenia daje dużo, że wieloródki o takie rzeczy już się nie martwią. Więc może na szkole rodzenia mieli rację mówiąc, że to samo przyjdzie... Czasem w domu ćwiczę z misiem :P Na szkole pokazywali nam jak złapać pierś, jak ułożyć dziecko to czasem biorę misia w domu i próbuję tak układać. Uczyli nas też jak dziecko podnosić, nosić, kąpać. Bardzo dużo rzeczy zmieniło się od czasu naszych mam i babć. Wiele rzeczy, które myślałam, że trzeba robić teraz uważa się za bezsensowne czy wręcz szkodliwe. Z jednej strony trochę się boję czy damy radę sami, a z drugiej nawet trochę się cieszę, że nie będę musiała walczyć z mamy czy teściowej starymi poglądami. Moi rodzice większość nowinek znoszą dobrze, ale teściowie... wszystko krytykują jak np. chustowanie, pieluszki wielorazowe, unikanie smoczków, karmienie piersią czy nawet kładzenie dziecka po karmieniu na boku. 

 

Wstępnie udało nam się wybraliśmy wózek dla dziecka :) Czytałam bardzo dużo opinii w internecie i o ile bez kompletnej wiedzy chciałam mieć nowoczesny wózek 3 w 1 (gondola, spacerówka, fotelik samochodowy) to teraz unikam ich jak ognia. Nie dość, że są drogie, sztywne (nie ma możliwości bujania dziecka), często mają bardzo małe gondole (tak że dziecko 3 miesiące tylko się w niej mieści) to jeszcze ich foteliki samochodowe zwykle nie posiadają żadnych atestów. A ja taki chciałam kupić synkowi...

Dlatego razem postawiliśmy na klasykę gatunku. Chcemy mieć pompowane, duże koła, możliwość bujania dziecka i dużą gondolę. Raczej będzie to sam  wózek z gondolą, oddzielnie fotelik samochodowy a po kilku miesiącach kupimy dodatkowo spacerówkę.

 

Póki co wybór padł na wózek Roan Marita. Ma on co prawda opcję spacerówki, ale najprawdopodobniej nie będziemy z niej korzystać. Gondola jest bardzo duża i ma świetne opinie, za to spacerówka pozostawia wiele do życzenia. Choć może nam akurat będzie pasować? Kto wie.

Wózek wygląda tak (są rózne opcje kolorystyczne):

Roan Marita

 

Jeszcze co prawda nie widziałam tego wózka na żywo, ale w przyszłym tygodniu na pewno wybiorę się z mężem do sklepu obejrzeć go i pojeździć nim trochę po sklepie.

 

Najchętniej to już bym chciała mieć wszystko dla dziecka: wózek, ubranka, mebelki. Póki co mam tylko kilka ubranek kupionych w ciuchlandach, ale może i dobrze, że wcześniej nie kupowałam nic drogiego, bo dopiero wczoraj na szkole rodzenia dowiedziałam się jakie ubranka jest sens kupować a co sobie darować. Tym bardziej, że noworodek raz dwa z tych ubranek wyrośnie. 

 

W ciąży moje piersi urosły do bardzo trudnodostępnego rozmiaru 65D. Ile ja się nachodziłam po sklepach! Albo kompletnie nic w tych rozmiarach nie mogłam znaleźć, albo jak już znalazłam to za taką cenę, że przed ciążą w tej cenie kupiłabym ze 4 biustonosze. Dlatego postanowiłam kupić biustonosz przez internet. Raczej moje zakupy ciuchowe internetowe do udanych nigdy nie należały, ale ile można chodzić w za małych biustonoszach? Pomyślałam sobie raz kozie śmierć i kupiłam dwa biustonosze w sklepie internetowym intymna.pl . Jeden był z outletu, a drugi kupiony w cenie standardowej. Do tego zakupy robiłam w okresie promocyjnym, gdzie koszty przesyłki były bezpłatne. I wiecie co? Te biustonosze są świetne! Oczywiście była tam opcja odstąpienia od kupna rozszerzona aż do 30 dni, ale nie mam potrzeby z tego korzystać. Rozmiar pasuje idealnie i nawet dochodzę do wniosku, że bardzo możliwe, że nigdy wcześniej nie miałam dobrze dobranego biustonosza. A wystarczyło pomierzyć piersi i obwód pod nimi centymetrem krawieckim, sprawdzić jaki mam rozmiar i zamówić biustonosze. Jestem bardzo zadowolona. Kręgosłup też już mniej mnie boli :)

 

 

czytaj więcej »
« Poprzednia 1 2 Następna »
Rocznik '89
Fizjoterapeutka/Masażystka

W rolach głównych:
Mąż Martin
Synek Mimi
Kalendarzyk ciąży:

  • Michał
  • 13 września 2013 - Test ciążowy pokazał dwie kreski.
  • 13 grudnia 2013 - Pierwsze wyczuwalne ruchy dziecka (17 tc.)
  • 15 stycznia 2014 - Dowiedzieliśmy się, że to chłopiec!
  • 30 maja 2014 - urodził się Michaś

  • Drugie dziecko
  • 26 kwietnia 2016 - Test ciążowy pokazał dwie kreski
Własna strona www za darmo - sprawdź