„Człowiek to rzeczownik, a rzeczownikiem rządzą przypadki.”

Wyszukiwanie frazy "rb"

Sprawy organizacyjno - porodowe.

2014-04-25 09:22:30

Byłam przedwczoraj u lekarza i dowiedziałam się, że na poród w najbliższym czasie to się u mnie nie zapowiada. Fakt faktem kończę 36 tydzień ciąży to niby dobrze, ale z drugiej strony ciągle mam nadzieję, że koło 38 tygodnia urodzę. 

 

Nogi puchną mi tak, że nie mieszczę się w absolutnie żadne buty sprzed ciąży. Nawet japonki! Jedyne co jako tako wcisnę to adidasy. Wczoraj musiałam kupić sobie nowe buty w rozmiarze - 40! Kupiłam też już ostatnie rzeczy dla dziecka jak rożek, ręcznik, czapeczkę i ceratkę na łóżeczko. Pani w sklepie wcisnęła mi też myjkę. Za wszystko zapłaciłam prawie 200 zł, ale to normalka. Może gdybym miała trochę więcej siły to szukałabym rzeczy używanych. A - kupiłam też sobie biustonosz do karmienia, bo położna radziła mi to kupić choć moim zdaniem jest to rzecz totalnie zbędna. I nie wiem jak ja to kupiłam... Na co dzień noszę biustonosze w rozmiarze 65D. Oczywiście nie znajdę takiego rozmiaru do karmienia, bo pod biustem zaczynają się od 75, więc kupiłam 75C i totalna dupa. Jest za duży. Ale pocieszam się tym, że może przy nawale pokarmu w 3 dobie po porodzie piersi urosną i będzie w sam raz. A jak nie to kilka dni w za dużym pochodzę i jak dojdę do wniosku, że na prawdę tego potrzebuję to kupię droższy i porządniejszy. 

 

Mam problem z wyborem ubranek dla dziecka do szpitala. Mam tego tyle, że nie wiem co wybrać! Większośc jest używana z ciuchlandów i sporo ubranek dostałam od teściowej po moim mężu. Niestety czasy wtedy były takie, że praktycznie żadne ubranka z czasów noworodkowych mojego męża nie mają wygodnych guziczków w kroku. Wszystko przez głowę. I nie wiem czy przyda się to na cokolwiek...Dużo lepsze są już te kupione obecnie w sklepach z używaną odzieżą. Już nie mówiąc o tym, że dużo łatwiej się je pierze - bo już były prane to nie ma co się z tym obchodzić jak z jajkiem tylko chop do pralki i już. A nowe... tragedia. Kupiłam kilka i wszystko musiałam prać w rękach, podobnie jak rożek, ręcznik, kocyk... A pranie dużych formatów w rękach w ciąży wcale nie jest takie łatwe.

 

W czym piorę? Ubranka dziecięce i pieluchy (bo zamierzam korzystać z wielorazowych) piorę w płynie do prania Dzidziuś a do płukania używam ok jednej łyżki octu. Raz dodałam do prania wstępnego kilka kropel olejku lawendowego i pranie ładnie pachniało :) Można też dodać olejku herbacianego zamiast lawendowego - oba mają działanie antyseptyczne a do tego ładnie pachną. Najczęściej z takich rozwiązań korzystają rodzice, którzy jadą na pieluszkach wielorazowych - bardzo dużo można o tym w internecie poczytać.

 

Z typowych koszul nocnych do karmienia również zrezygnowałam. Doszłam do wniosku, że te wszystkie guziczki rozpinane po środku czy po skosie jedną ręką a drugą trzymanie noworodka jest dla mnie hardcorem nie do przyjęcia i kupiłam koszulki na ramiączkach. Jak przyjdzie mi karmić dziecko to ramiączko zsunę i już pierś na wierzchu i można karmić. A jakoś specjalnie wstydliwa nie jestem, więc jak ktoś będzie chciał w szpitalu podziwiać jak karmię dziecko to proszę bardzo. Chować się po kątach i wyciągać tylko sutek przez dziurkę w koszulce nie będę.

 

Ledwo udało mi się znaleźć wolną położną. Nie wiedziałam, że jest to aż tak oblegane i że ledwo kobieta zajdzie w ciążę a już podpisuje umowę z prywatną położną do porodu. Mi się udało tylko dlatego, że mojej położnej jedna z pacjentek została wysłana na cesarkę i zwolniło się miejsce. W zasadzie nie jest to do końca żadna z położnych o których siedziałam i czytałam opinie w internecie. Udało mi się znaleźć o niej tylko jedną opinię - ale dobrą. Omówiłyśmy już mój plan porodu i skoro chcę rodzić w szpitalu św. Zofii w Warszawie to namawiała mnie, żebym zastanowiła się czy nie chciałabym rodzić w Domu Narodzin.

 

Dom Narodzin to taki dział szpitala w bardzo domowym stylu, gdzie kobieta czuje się jak w domu a wszystkie zabiegi, kable, wenflony - praktycznie nie mają miejsca. Niestety znieczulenie zewnątrzoponowe też. Ale z drugiej strony w bloku porodowym też nie mam 100 % pewności, że anestezjolog będzie dostępny. Może być tak, że będzie na jakiejś cesarce. Albo może też zdarzyć się tak, że poda mi pierwszą dawkę znieczulenia a potem kiedy zacznie puszczać i będę potrzebować drugiej dawki to będzie niedostępny. W takich przypadkach podobno ból jest jeszcze gorszy niż gdyby nie brać tej pierwszej dawki. Dlatego sama już nie wiem czy chcę mieć znieczulenie czy nie... Do tego kupiłam sobie aparat TENS, który podobno jest świetny na bóle krzyżowe przy porodzie. Oczywiście wcale takich bóli nie muszę mieć, ale przy każdej miesiączce właśnie cierpiałam z powodu bólów krzyża a nie brzucha - więc przy porodzie może się to powielić. Ponadto ten aparat nadaje się też na wszelkie inne bóle kręgosłupa - więc nie tylko do porodu.

Oczywiście jeśli z matką, albo dzieckiem dzieje się cokolwiek złego to z Domu Narodzin zostaje przeniesiona na blok porodowy czy operacyjny. 

 

Biorąc to wszystko pod uwagę faktycznie zastanawiam się nad Domem Narodzin. W zasadzie to zawsze chciałam rodzić w domu. Nic mnie tak nie przeraża jak szpitale. Już nie mówiąc - porodówki. Ale, że to moja pierwsza ciąża to nie chciałam aż tak odwalać i rodzić w domu. Kto wie, czy przy drugim dziecku właśnie na taką opcję się nie zdecyduję... Ale teraz najbliższa temu opcja to poród w Domu Narodzin. Mam jeszcze czas, więc jeszcze nad tym pomyślę.

czytaj więcej »

Mamy mieszkanie! A ja chora...

2014-02-22 12:57:19

Znowu jestem chora. Przedwczoraj bolała mnie nieziemsko głowa, a wczoraj zaczęło gardło. Myślałam, że jak szybko zareaguje to może choroba się nie rozwinie, ale niestety... dziś totalnie mnie rozłożyło. Gardło boli mnie tak bardzo, że nawet w nocy wstaję, żeby je sobie przepłukać szałwią - to pomaga na jakąś godzinę, dwie. I potem znów tłukę się i mimo, że to już trzeci raz, jak w ciąży jestem chora - nadal czasem nie wiem co robić. Piję jeszcze syrop Prenalen i zmuszam się do jedzenia i picia, żeby dziecka samym czosnkiem nie faszerować. Chyba nikt z nas nie chciałby pływać w ciepłym baseniku smakującym i śmierdzącym czosnkiem. :P  Gardło o dziwo nie wygląda źle - jest tylko lekko zaczerwienione, a ja dałabym sobie w nocy rękę uciąć, że to jakaś straszna angina, ale nic na to nie wskazuje. I oczywiście jak to w życiu bywa - choruje się w weekendy, gdzie znaleźć lekarza graniczy z cudem. Mam nadzieję, że szybko stanę na nogi - tym bardziej, że choroba przebiega bezgorączkowo. 

 

Bałagan w pokoju mamy nie z tej ziemi - jestem totalnie chora, a mąż ciągle pracuje. Jutro ma wolne to może trochę tu ogarnie. Samochód mamy w naprawie i nawet do apteki musiał wczoraj lecieć 2 km. Nie chciałam zostać w domu sama bez paracetamolu w razie gorączki. 


A teraz dobre wiadomości - odebraliśmy wczoraj klucze do mieszkania! :)

I tym bardziej muszę stanąć szybko na nogi, bo mam do załatwienia tysiące spraw takich jak spółdzielnie, elektrownie i inne rzeczy, których kompletnie nie rozumiem. O dziwo poprzednia właścicielka zadzwoniła dziś, że może wszędzie ze mną pójść i mi pomóc. Trochę mi z tym dziwnie... Wydaje mi się, że sama sobie poradzę. Zawsze wszystko załatwiałam sama, ale zobaczymy. Może akurat skorzystam z takiej pomocy.

 

Bardzo chciałabym się tam już wprowadzić :D

Ale ciągle jeszcze myślimy czy będziemy remontować łazienkę i kuchnię czy nie. Jeśli tak to moje wprowadzenie się tam trochę się przesunie w czasie, bo jako alergiczka unikam wszelkiego brudu, pyłu, kleju i świeżej farby. Nie wiem też czy będzie łatwo znaleźć robotników tak na hurra na już, a czekać długo nie chcę. Z resztą mieszkanie jest w naprawdę dobrym stanie. Jest odświeżone, tylko nie do końca pasują nam kafelki łazienkowe. W ogóle łazienka jest w raczej starym stylu trochę :P ale da się to przeżyć.

 

W pokoju dzięcięcym chyba odpuszczę malowanie ścian, a kupię różne dekoracje które można przymocować/przykleić do ścian. W ten sposób też jest to właściwie pokój gotowy do meblowania :) A naklejki takie są przesłodkie :) 

 

Mamy też spory problem z mężem w jakim stylu chcemy mieć meble... Wszystkie nowoczesne meble nie przemawiają do mnie... Wydaje mi się, że taki wystrój przypomina wnętrze przychodni, albo poczekalni banku. Z drugiej też strony meble w bardzo starym stylu też są okropne. Musimy znaleźć jakiś złoty środek. Przede wszystkim muszę wyzdrowieć i wtedy trochę pochodzimy po sklepach. Na razie mogę oglądać mebelki w internecie ;)

 

W zasadzie najbardziej zawsze lubiłam oglądać meble używane ;p oczywiście mój mąż nienawidzi wszystkiego co używane, więc nie wiem czy by to przeszło, ale można tam znaleźć takie perełki, że o jej. Sama na pewno będę się rozbijać i po takich sklepach ;) 

czytaj więcej »
« Poprzednia 1 2 Następna »
Rocznik '89
Fizjoterapeutka/Masażystka

W rolach głównych:
Mąż Martin
Synek Mimi
Kalendarzyk ciąży:

  • Michał
  • 13 września 2013 - Test ciążowy pokazał dwie kreski.
  • 13 grudnia 2013 - Pierwsze wyczuwalne ruchy dziecka (17 tc.)
  • 15 stycznia 2014 - Dowiedzieliśmy się, że to chłopiec!
  • 30 maja 2014 - urodził się Michaś

  • Drugie dziecko
  • 26 kwietnia 2016 - Test ciążowy pokazał dwie kreski
Własna strona www za darmo - sprawdź